dzieci

 

Konwojem do Poznania

 

07 lipca czyli w środę 4 autobusy z firmy transportowej E. Grzelaka z Żerkowa, „wypełnione dziećmi z Punktów Przedszkolnych z Dobieszczyzny, Komorza, Raszew, Stęgoszy i Żerkowa wyjechały do Poznania. Program obejmował zwiedzanie Nowego ZOO, przejazd kolejką Balbinką i Maltanką oraz wizyta w Mc Donaldzie. Już w przeddzień wyjazdu miałam okazję porozmawiać z dziećmi z Raszew i Komorza. Byli bardzo podekscytowani i nie mogli się wręcz doczekać wyjazdu. Jedni chcieli zobaczyć „lewa” inni słonia a mała Zosia np. będzie jeść „fjytki”. Dzień wyjazdu przywitał nas słoneczną, ale nie upalną pogodą. wyruszyliśmy zgodnie z planem, punktem zbiorczym była Szkoła Podstawowa w Chrzanie. Tam utworzyliśmy konwój i ruszyliśmy w drogę.

Muszę przyznać, że widok autobusów jadących za sobą w równym tempie, z małymi główkami przy szybach wyglądał…imponująco. Zaraz po wjeździe do Poznania autobus, którym jechałam zawładnęły westchnienia malców: „ O trambaj, i jesce jeden”, a także ,,ale samochody”, jaka duza woda i kajaki!/ to przy Malcie”/. Aż miło było słuchać tych odgłosów zadowolenia. Dojechaliśmy szczęśliwie zgodnie z harmonogramem, o dziwo nikomu z przedszkolaków nie zrobiło się „niedobrze”. Przed wejściem do ZOO, był czas na „ siusiu”, soczek i pyszne drożdżówki , w rozmiarze „M”, czyli dostosowane do naszych malców. Wszystkim bardzo smakowały. Grupa się przygotowywała, a ja udałam się do kasy po bilety i tam poczekałam, aż wszyscy dołączą. Zresztą grupa była bardzo zdyscyplinowana i w umówionym miejscu w rzędzie „po dwóch” ustawili się przy mnie.

W kasie czekało na mnie następne zdziwienie, tym razem kasjera. 2 razy zadawał mi pytanie ile biletów i jakie w końcu sobie zyczę. Zza okularów spytał to ile osób ma Pani w tej swojej grupie? On na to, proszę w takim razie podejść do większego okienka, żebym się nie pomylił. Weszliśmy i okazało się, ze kolejka „Balbinka”, która objeżdża ZOO może zabrać część grupy, więc musieliśmy poczekać aż przyjadą po nas dwie. Całą podróż „Pan z megafonów” informował nas gdzie się znajdujemy, co widać po lewej i prawej stronie, do jakiego przystanku dojechaliśmy. My jechaliśmy do końca- czyli do „Słoniarni”. Dzieci cały czas wykrzykiwały, pokazywały palcami i kręciły głowami prawie „dookoła szyi”. Słoniarnia to piękny obiekt zbudowany z dużym rozmachem, nawet słoń nie był leniwy, w przeciwieństwie do tygrysów, które wcale nie chciały się ruszyć. Drogę powrotną przeszliśmy pieszo podchodząc do wybiegów (oczywiście w bezpiecznej odległości) i komentując dzieciom zachowanie zwierząt. Robiliśmy zdjęcia i śmiechu było co niemiara.

Następną atrakcją była kolejka „Maltanka”.

I znowu to samo: „bileter pyta ile i jakie bilety”- kiedy odpowiedziałam, spojrzał- podejrzliwie, nic nie odparł, ale chwycił słuchawkę i zadzwonił do stacji „Śródka” – „Franek przyślij mi na 12:30 dwa składy” (-nie wiem co odpowiedział Franek), ale bileter po chwili dorzucił „no dwa, bo mam tu taką grupę. Okazało się, że historia lubi się powtarzać , jechaliśmy na 2 razy.

Już w drodze do Ronda Śródka zadzwoniłam do Mc Donalda, że za godzinę będziemy. Pani poinformowała mnie, że mamy zajęte 2 sale. Dojechaliśmy na czas i zajęliśmy całość powierzchni Mc Donalda na ul. Szwedzkiej. Panie były przygotowane, więc dzieci dość szybko otrzymały po zestawie z zabawką (chłopacy z autem, dziewczynki z aparatami). Dzieci mogły korzystać ze zjeżdżalni, a na koniec dostały lody. Tutaj też było zaskoczenie, ponieważ przy 40, maszyna do lodów przestała mrozić, musieliśmy odczekać 20 minut. Zatem po obiedzie była łazienka i o 15:30 wyruszyliśmy do domu. Dzieci były bardzo zadowolone ale zmęczone, bo w drodze powrotnej większość we wszystkich autobusach zmógł sen.

Na koniec moje refleksje: uznanie dla kadry, która odpowiedzialnie zajmowała się dziećmi, nie było podziałów na Punkty, wszyscy czuli się odpowiedzialni za wszystkie dzieci, razem je „karmili” i dbali o spokojną podróż. Rodzice wyrazili podziw dla nauczycielek, że potrafią „okiełznać” tylu maluchów. Wyrażali uznanie , że ze środków Unii Europejskiej dzieci mogły doświadczyć tyle wrażeń.

Mariola Zawal

Relację opracowała Mariola Zawal – kierownik wycieczki dzieci przedszkolnych do Poznania

 

Powrót do galerii >>>

 

Projekt dofinansowano ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki